Piosenka przewodnia.

wtorek, 20 września 2011

Sprawy są skomplikowane.

Hola!

No i jak widzicie mamy wrzesień, zwany też miesiącem rewolucji. U mnie zaczął się dość nietypowo, co szczegółów wam nie zdradzę. Na blogu dosyć długo nic nowego nie było. To samo na moich dwóch innych blogach. Czas coś ogłosić, teraz ta gorsza część.
Blog zostaje zawieszony, natomiast do życia przywracam mój czwarty sezon, który wystartował od zera. I już dzisiaj zapraszam na pierwszy odcinek, którego data ukończenia, a dokładniej godzina jest ustalona na: 19:00
Galactik Football 4: 



Za utrudnienia przepraszam. Zawieszam nie oznacza, że całkowicie kończę działalność na owym blogu.


Nos vemos.

sobota, 3 września 2011

2 . Return to life.


2 . Return to life.  

Thran opowiedział Ahito o tym co się stało, natomiast starszy o pięć minut brat nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Szok, nie do przyjęcia! Horror, okrucieństwo. Ja w tym czasie spokojnie drzemałam. Obudziłam się, bo spać mi się nie chciało.
- Jak się czujesz?? – zapytali obaj z troską.
- Lepiej, ale wciąż jestem zszokowana tamtymi wydarzeniami.
- Nie martw się, już jest w porządku. Będziesz u nas mieszkać.
- Nie jest tak bardzo w porządku, mój ojciec nie żyje…
W tym momencie w pokoju zapadła cisza. Kto chciał wspominać o śmierci taty. Ale później Thran zdołał przemówić.
- Wiem, to okropne… - po tych słowach ogarnęła mnie straszna złość! Okropna to była dla mnie matka! Matka? Oj, coś się przeliczyłam. Thran mnie nie zdenerwował, tylko ona. Nie chciałam się już tym krzywdzić, teraz mogłam powrócić. Zacząć od nowa! Nie jestem już ziemianką, jestem Akillianinem. I tutaj, na tej małej planecie, pokrytej lodem chcę spędzić resztę życia.
- Może jesteś głodna? – zapytał Ahito.
- Nie, dzięki…
- Nie wydaję mi się… - dodał Thran.
- Momencik, zaraz wracam! – krzyknął Ahito i poleciał do kuchni. A w tym momencie starszy brat usiadł obok mnie i złapał moją dłoń…
- Wszystko się uło… - w tym samym momencie do pokoju wbiegł Ahito trzymający „Akilliański Przysmak” – ży… Ahito! – krzyknął zadowolony Thran, pamiętał, że ten smakołyk był moim ulubionym z dzieciństwa. Oczywiście jak spędzałam wakacje u nich.
- Emily, trzymaj. Przekąś coś. – wręczył mi „przysmak”.
- Dziękuje, ale nie trzeba.
- Trzeba! Wiem, że jesteś głodna. Dlatego masz to zjeść, to nie prośba tylko rozkaz! – powiedział uśmiechnięty Ahito.
Wykonałam polecenie i zjadłam „Akilliański Przysmak” – ach, to było pyszne! Przypomniałam sobie smak dzieciństwa.
- Chłopaki, mogę się gdzieś przejść…
- Wybacz, ale nie ma mowy! Wyśpij się a jutro pójdziesz…. Obiecuje! - powiedział pełen entuzjazmu, cóż… Zapewne się o mnie bardzo martwił.
- Popieram Ahito, odpoczywaj…. Jest późno, musisz zapomnieć o tych wydarzeniach.
- Ale jutro spotkam się z Tią! – krzyknęłam i lekko uśmiechnęłam się pod nosem….
- Jasne! – odpowiedzieli jednocześnie – Zostawimy Cię tu samą, prześpij się. – rozkazał Ahito, poczym wraz ze swoim starszym bratem wyszedł z pokoju.


Breath Street – Ulica przepełniona barami, sklepami oraz bardzo sympatycznymi ludźmi. Tętniła spokojnym życiem, nie no! Nadal nim tętni… Bary, kina, restauracje odwiedzają tłumy. Obok tej ulicy znajduje się wielki stadion Akillian. Niestety, po zlodowaceniu nikt z niego nie korzysta, dlaczego? Bo jest zamrożony… Teraz on jest tylko do zwiedzania. Akillańska drużyna nie istnieje, trudno się mówi. Jeden z najpopularniejszych kin na „Breath Street” jest kino o nazwie: „Multiflux” Mieszanka różnych filmów takich jak: filmy akcji, fantastyczne, komediowe. Wstęp do tego wielkiego budynku kosztuje, aż 1500 jednostek. Drugim najpopularniejszym obiektem jest restauracja: „Pod śnieżynką” Ale, tak jak i kino- cholernie drogie, tylko, że wykonanie obiadów jest tam tak profesjonalne, że tylko pozazdrościć pracy w tej wspaniałej restauracji. Czysta, przepełniona klientami i bogata oczywiście. Od śniadań po desery. Menu od A do Z. Potrawy na literę A – one zajmują dwie kartki. Wybór ogromny. I jednym z najpiękniejszych krajobrazów, jest właśnie wielki stadion Akillian. Turyści przylatujący z Unadara, Xziona, a nawet z Archipelagu Shadow robią zdjęcia, dotąd póki im klisza nie pęknie. Ten stadion to po prostu zabytek, którego trudno przeoczyć.

Następny dzień na planecie Akillian przywitał mnie ciepłym słońcem oraz drobnym prószeniem śniegu. Delikatnie przecieram sobie zaspane oczy, i podniosłam się z łóżka. Jeszcze w bandażach, ale cóż. Rany goiły się z minuty na minutę, co mnie bardzo dziwiło, na Ziemi trwało to może ze dwa-trzy dni, a na Akillianie? – bardzo szybko! Tylko jak mam się spotkać z Tią, skoro jestem prawie nie ubrana, a w jakim sensie? W takim, że mam krótkie spodenki oraz koszulkę. Odwracam moją głowę na bok, a tam leży jakieś ubranie. Rozmiar idealnie dopasowany do moich innych ubrań. No, ja uwielbiałam styl Ahito i Thrana, zawsze chciałam mieć ubiór tacy jak oni. Tylko żeby bluza różniła się długością, a koszulka i spodnie kolorem.
Początkowo sądziłam, że to jest ubranie któregoś z braci. Na stoliku zauważyłam jakąś karteczkę.

Siostrzyczko!
To jest ubranie dla Ciebie, myślę, że się nie gniewasz, że będziesz miała takie same jak my. Cóż, bracia to bracia – zawszę coś wykombinują. O godzinie 9:50 śniadanko, przyjdź! Wiesz, że musisz wrócić do formy. I mamy dla Ciebie niespodziankę.

Thran.

WOW! Zatkało mnie to szczerze mówiąc. Marzyłam o takim stroju, i niespodziewanie go dostałam! Wstałam i niestety, wciąż lekko kulałam na lewą nogę.
Ubrałam się, ale za nim to zrobiłam… Poszłam do łazienki, przejrzeć się w lustrze. Wyglądałam odjazdowo! Aż się sama sobie dziwiłam. Poszłam na niższe piętro gdzie znajdowała się piękna wystrojona jadalnia, a obok niej kuchnia. Thran był fanem nauki i zrobił profesjonalnego robota kucharza. Wreszcie udało mu się zrobić coś użytecznego, hehe. Cóż, kontynuując… Jeden mały korytarz oddzielał jadalnię od gigantycznego salonu. W którym znajdował się telewizor plazmowy. Cóż, największy jaki tylko był. Ich rodzice pracowali na innej planecie i przysyłali im takie gadżety oraz pieniądze na urządzenie sobie mieszkania oraz na środki potrzebne do życia – żywność itp… Ale chłopaki woleli iść na całość. I znowu odeszłam od tematu, trudno- jedziemy dalej!
Schodziłam po schodach, trzymając się poręczy. Wtem obok przechodził Ahito, zobaczył mnie i błyskawicznie podbiegł. Złapał mnie za biodro i ostrożnie sprowadził na parter.
- Ekstra ubiór, hehe. – zaśmiał się Ahito.
- Wiem, zajebisty. Zawsze chciałam taki mieć….
- Ta jasne…
- Nie no, w tym momencie mówię poważnie.
Weszłam do kuchni i zjadłam śniadanie…
Mega frytki z surówką i rybą oraz popijanie pepsi! Kurwa, uwielbiam takie coś!...

Ten blog nie zostaje zawieszony!

Tak jak w tytule, blog będzie kontynuowany. 
Blog? Przepraszam projekt :) 


EDIT by AhitoSK (3.09.2011, 18:22): Cóż, piosenka przewodnia opowiadań jest bardzo podobna do prologu. Opowiada o tym, że kiedyś kogoś znałam i chce o tym kimś zapomnieć. Straciłam i coś tam, coś tam... Ale to śpiewa chłopak, więc... Rozróżniajcie sobie lekko słowa, to znaczy zmieniajcie... Że to ja, Emily Fort chcę o wszystkich wydarzeniach z Ziemi zapomnieć. 


Dziękuje.